Od niedawna zawrzało w mediach z powodu kwestii prywatyzacji szpitali. Jest dla mnie jasnym że komercjalizacja = prywatyzacja i to tyle na temat sporu. Odbiegając od zasadności takiego działania, skupmy się na tym czy prywatyzacja w obecnym stanie państwa i przy takich płacach obywateli jest dla polaków opłacalna.

Zarobki przeciętnego polaka wynoszą około 2000zł netto, jeśli policzymy je z mediany a nie z średniej arytmetycznej. Przy takich dochodach te 9% jakie odliczają nam z pensji daje 250-270zł.

Są to kwoty zdecydowanie za małe nawet jeśli będziemy oszczędzać przez 10 lat, aby zapłacić za poważną operację np. przeszczepu nerki czy też usunięcia nowotworu które kosztują 75-100tys zł.

Wyobraźmy sobie teraz jednak zdrowe, wolnorynkowe państwo jakim stałaby się hipotetycznie Polska.Jeśli w obecnym stanie zmieniłby się system podatkowy i np. wprowadzono by podatek dochodowy rzędu 15% jak jest np. w Singapurze czy Hongkongu, a resztę pieniędzy jaką zarabia pracownik zostawiono by w jego gestii, to przeciętne wynagrodzenie polaka wyniosłoby 3250zł netto. W porównaniu z 2000zł jest to duży skok, ale nadal pieniądze jakie odkładalibyśmy na zdrowie są zbyt małe.

Chciałbym jeszcze nadmienić ile Polacy wydają na NFZ rocznie. Budżet NFZ to około 54,6mld zł. Ilość osób pracujących legalnie którym należą się świadczenia zdrowotne to około 14,5mln. Z prostej kalkulacji wynika że przeciętny polak każdego roku płaci jakieś 3700zł na służbę zdrowia. A przecież tylko niewielki procent ludzi przechodzi poważne i drogie operację w ciągu swojego życia. Zwykle są to proste zabiegi typu przepuklina, wyrostek, które kosztują ledwie kilka tys złotych. A co się dzieje z resztą pieniędzy? Dlaczego rodzina np. zmarłej osoby nie dostaje pieniędzy z tych wszystkich składek jakie zostawił w NFZ?

Remedium na polskie zarobki, oprócz oczywistego obniżenia podatków jest wprowadzenie do naszego kraju prawdziwie wolnorynkowej gospodarki. Obecnie ojczyzna okupowana jest przez 500tys urzędników, nie licząc tych z Brukseli. Jesteśmy jednym z najbardziej zbiurokratyzowanych krajów w Europie obok Francji.

Gdyby naszą ojczyznę uwolnić od koncesji[jest ich 200], bzdurnych regulacji, niezasłużonych dopłat, zerwać z rozpasanym socjałem i protekcjonizmem gospodarczym, to zarobki z 3250zł mogłyby sięgnąć nawet i 7500-8000zł, czyli w zasadzie poziom zarobków amerykańskich po odliczeniu podatku dochodowego[około 30tys$]

Tutaj odpowiednie dane:

http://www.ssa.gov/OACT/COLA/AWI.html

Dodatkowym atutem naszej wolnorynkowej gospodarki byłby surowiec strategiczny jakim jest gaz łupkowy. Jak wiemy np. Szwecja pomimo bycia krajem socjalistycznym z powodu złóż żelaza gospodarczo radzi sobie całkiem dobrze. Gdyby mieli wolnorynkową gospodarkę radziliby sobie jeszcze lepiej. Można sobie wyobrazić jak polska przy odpowiednim systemie gospodarczym i z dużymi złożami gazu urosłaby ekonomicznie w ciągu np. 20 lat.

 Głównym winowajcą tej sytuacji są oczywiście rządy polski od 89 roku wraz z płodną aczkolwiek zupełnie bezużyteczną legislaturą jaką stworzyły. Oprócz naszych regulacji, występuje także niezwykle utrudniająca życie uczciwym przedsiębiorcom Unia Europejska, na której fanaberie prawne wszyscy płacimy.

 Przeciwnicy prywatyzacji NFZ, często używają argumentu: "skąd ma mieć przeciętny polak pieniądze na poważną operację" Jak widać rzeczywiście w obecnych warunkach tych pieniędzy nie może mieć. Ale gdyby wprowadzić rozsądne podatki i wolnorynkowy model gopodarki przeciętny pracownik po wykryciu u niego chorobynowotworowej miałby szanse zapłacić za operację. Wystarczy że ze swojej pensji odkładałby 2000zł a już po 3 latach miałby pieniądze na operację.Ale mądry człowiek zapyta, skąd weźmie pieniądze na operację skoro dopiero co zaczął pracować? Odpowiedź na to pytanie jest prosta. Większość z nas ma rodzinę która zawszelką cenę chcę pomóc swoim bliskim. Nawet jeśli rodzina nie będzie miała pieniędzy czy oszczędności, to zawsze jest możliwość spisania umowy ze szpitalem, że operacja się odbędzie, ale po przywróceniu do zdrowia klient musi spłacić kredyt zaciągnięty w szpitalu.

 Obawy przed prywatyzacją stają się bezzasadne kiedy obywatele dobrze zarabiają i potrafią oszczędzać.Chociaż obecnie cieszę się że rząd Tuska zarzucił ten pomysł. Przy takich zarobkach jakie oferuje jego rząd prywatne lecznictwo oznaczałoby dla ciężko chorych wyrok śmierci.